wtorek, 11 października 2011

cenna dzikość róży


zwłaszcza dla trunku cenionego wśród domowych winiarzy











pozdrawiam!

18 komentarzy:

  1. Hmm... te pomarszczone przypomniały mi, że zapomniałem dziś użyć kremu na zmarszczki...

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubie takie kolory, a ten facet z powyzej robi swietne komentarze....

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja znalazłam przepis na nalewkę, chyba się skusze na jej zrobienie:)
    Pieknie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Krem na zmarszczki ważna rzecz ;)

    Agni :)

    Iva, skuś się koniecznie. Pyszna jest. Margo też może coś powiedzieć na ten temat :)

    OdpowiedzUsuń
  5. pączusie z nadzieniem różanym , moje ulubione :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Beata! A co z tymi z zeszłego roku?! Boże, to już ROK!
    Aga (Nadziejka)

    OdpowiedzUsuń
  7. Di, mówisz pączusie... ;)

    Aga, wyszło PYSZNE winko i nalewka, po nalewce śladu nie ma ale wino jeszcze jest ;) w tym roku też będzie :)

    Polala, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. czerwono, tak pięknie, tak jesiennie

    OdpowiedzUsuń
  9. Róża to jednak piękna jest. Zanim zakwitnie, w trakcie a i po równie urokliwa:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pamiętam ten smak... różany!

    OdpowiedzUsuń
  11. rzeczywiście robisz wino? niesamowite, u mnie pewnie tylko nalewka:)
    mam mało dzikiej rózy, chyba trzeba posadzić:)

    OdpowiedzUsuń
  12. ajjajjajjaj...te Twoje kolory. Mam do nich słabość. Pseślicnie Beatko. Byle tak dalej ;)
    Pozdrawiam Marcin.

    OdpowiedzUsuń
  13. jesień, jesień! (:
    ostatnie podoba mi się najbardziej. piękne światło.

    OdpowiedzUsuń
  14. witamina C w czerwonym wydaniu:)

    OdpowiedzUsuń

dziękuję :)