czwartek, 10 marca 2011

liczi


chińska śliwka
smakowała mi jak słodki winogron ;)

12 komentarzy:

  1. Nie jadłem, ale wygląda ciekawie...

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam liczi, naprawdę nazywają je chińskimi śliwkami? Nie słyszałam o tym nigdy!

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam je.
    Piękne kolczaste osłonki, owoc pasuje na słodko, ostro i kwaśno, a z pestek robię biżuterię (www.zdolnosc-tworzenia.blogspot.com). Nigdy nie wpadłam na to aby zajrzeć do ich środka.

    OdpowiedzUsuń
  4. znam tylko te z puszki:) czasem dodaję je do potraw:)
    nie podejrzewałam, że takie z nich modelki. Choć oczywiście podejrzewałam Ciebie:), że wydobędziesz z nich czar Swoim obiektywem:)
    pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  5. I smakowite fotografie :) :***

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też lubię, ale okryciem mojego życia były świeże figi. Matko, jakie to pyszne! :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Pamiętam, jak ich jeszcze w Polsce nie było, a ja szukałam polskiego odpowiednika do jakiegoś tłumaczenia... internet też był w pieluchach :))
    Dawne czasy :)
    A zdjęcia smakowite!

    OdpowiedzUsuń
  8. Liczi - rzecz przesmaczna. Zdjęcia jeszcze smaczniejsze. Świetnie wygląda banda skórek :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Las he visto, me atrae su belleza, pero no su sabor...
    Aah! estupendas fotos...

    OdpowiedzUsuń
  10. Pierwszy raz ją jadłam jakieś 12 lat temu - nie zachwyciła mnie - ale teraz mi smakuje :)

    Fajne fotki

    OdpowiedzUsuń
  11. często jem, ale z puszki:)

    OdpowiedzUsuń

dziękuję :)